*przepraszam, że tak krótko, ale... mam diabelny plan*
Obudziłam się z poczuciem winy. Pokłóciłam się z Chrisem! W mojej głowie był ogromy mętlik. Jak ja miałam się czuć? Jakiś koń się we mnie zakochał! To niedorzeczne! Wstałam, ale w domku nikogo nie było. Rozejrzałam się dla pewności - w całym domku nie było żywej osoby oprócz mnie. Przebrałam się w obozową koszulkę i w spodenki moro oraz założyłam tenisówki i wyszłam z domku. Cały obóz już tętnił życiem. Byłam dość zdziwiona, że nikt mnie nie obudził ani, że żaden opiekun po mnie nie przyszedł. Poszłam więc na śniadanie, byłam trochę głodna. Wzięłam owsiankę - od kilku dni miałam na nią ogromną ochotę. Zjadłam i usiadł koło mnie Chris. Odwróciłam się od niego.
- Słuchaj Clarisse... - zaczął trochę niepewnie.
- Słucham Cię - odparłam lekceważąco/
- Przepraszam Cię za wczoraj... Strasznie mi głupio... - podrapał się nerwowo po karku. Odwróciłam się w jego stronę.
- Ja Cię też przepraszam - położyłam dłoń na jego dłoni - Nie chciałam, aby tak wyszło
- Ja też... Wybaczysz mi?
- Oczywiście! A ty mi? - uśmiechnęłam się
- No nie wiem, zastanowię się - na jego twarzy pojawił się szelmowski uśmieszek. Szturchnęłam go w ramię, a on mnie przytulił. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i czułam jego bicie serca.
- Dobra... - oderwałam się niechętnie. - Muszę iść coś załatwić.
- Naprawdę? - popatrzył na mnie błagającym wzrokiem - Zostań... Proszę!
- Za godzinkę się spotykamy przy ściance wspinaczkowej, dobrze? - wstałam, szybko pocałowałam go w policzek i uciekłam w stronę Wielkiego Domu. Ostatnio dużo czasu spędzam wkoło niego i w nim. Zanim zdążyłam zapukać, drzwi się otworzyły, a przede mną stanął Chejron. Uśmiechnął się smutno do mnie.
- Clarisse La Rue! Właśnie miałem do Ciebie iść - spojrzałam na niego lekceważąco
- A ja przyszłam do Ciebie z pytaniem - czemu mnie nikt nie obudził? I czemu sama się nie obudziłam?
- Och, nie chcieliśmy Cię budzić, a wczoraj Ci daliśmy Ci w kolacji środek nasenny - gdy to mówił z jego twarzy nie schodził uśmiech
- Czemu mi daliście środek nasenny?! Czy was kompletnie pogięło?! - wydarłam się na niego nie wierząc w to, co właśnie mi powiedział
- Spokojnie... - złapał mnie za ramiona i zniknął mu z twarzy uśmiech - Ma Ci coś wa znego do przekazania, a chciałem, abyś była wyspana
- Dobra, streszczaj się - rzuciłam w jego stronę
- Może lepiej wejdźmy - odsunął się i pozwolił mi wejsć
"Byłam dość zdziwiona, że nikt mnie nie obudził, ani, że żaden opiekun po mnie nie przyszedł." - przecinek przed drugim "ani" jest zbędny. Gdy spójnik "lub" partykuła "ani" występuje pojedynczo, nie stawiamy przed nimi przecinka.
OdpowiedzUsuń"Odwróciłam się od niego" - kropeczka na końcu.
"- Słuchaj Clarisse... - zaczął trochę niepewnie" - kropka na końcu.
"- Słucham Cię - odparłam lekceważąco" - kropka na końcu.
- Przepraszam Cię za wczoraj... Strasznie mi głupio... - podrapał się nerwowo po karku. Odwróciłam się w jego stronę" - kropka na końcu.
"- Dobra... - oderwałam się niechętnie - Muszę iść coś załatwić" - "oderwałam się" wielką, kropka po "niechętnie" i kropka po "załatwić".
"- Naprawdę? - popatrzył na mnie błagającym wzrokiem - Zostań... Proszę!" - kropka po "wzrokiem"
"Ostatnio dużo czasu spędzam wkoło niego i w nim." - "z nim", a nie "w nim". Tak mi się wydaje.
"- Clarisse La Rue! Właśnie miałem do Ciebie iść - spojrzałam na niego lekceważąco" - kropka po "iść", a "spojrzałam" wielką literą.
"- A ja przyszłam do Ciebie z pytaniem - czemu mnie nikt nie obudził? I czemu sama się nie obudziłam?" - lepiej by to wyglądało tak "- A ja przyszłam do ciebie z pytaniem - wzięłam głęboli oddech - czemu mnie nikt nie obudził? I czemu sama się nie obudziłam?", lub coś w tym stylu. I "Ciebie" małą, bo to nie jest list.
"- Och, nie chcieliśmy Cię budzić, a wczoraj Ci daliśmy Ci w kolacji środek nasenny - gdy to mówił z jego twarzy nie schodził uśmiech" - kropka po "nasenny", "gdy wielką", a "Ciebie" oraz "Ci" małą.
- Czemu mi daliście środek nasenny?! Czy was kompletnie pogięło?! - wydarłam się na niego nie wierząc w to, co właśnie mi powiedział" - kropka po "powiedział.
- Spokojnie... - złapał mnie za ramiona i zniknął mu z twarzy uśmiech - Ma Ci coś wa znego do przekazania, a chciałem, abyś była wyspana" - "złapał" wielką, kropka po "uśmiech" oraz "wyspana". "wa znego"? Chyba tam powinno być "ważnego".
"- Dobra, streszczaj się - rzuciłam w jego stronę" - kropka na końcu.
"- Może lepiej wejdźmy - odsunął się i pozwolił mi wejsć" - "odsunął się" wielką, "wejść", a nie "wejsć" oraz kropka na saaamiutkim końcu.
http://www.prosteprzecinki.pl/przecinek-przed-ani
http://www.jezykowedylematy.pl/2011/09/jak-pisac-dialogi-praktyczne-porady/
Brakuje mi przede wszystkim pauz. Troszkę za sucho, czyli za mało opisów emocji. Narracja jest pierwszoosobowa, więc pokuś się na więcej opis emocji i tego co myśli bohaterka.
To chyba tyle. Mi się nawet podobało, lecz ciutkę za sucho. Chyba tyle.
Pozdrawiam,
Ayden.
Dzięki Ayden za poprawki, jak bd na kompie to poprawię
UsuńWłaśnie nie wiem, czemu mi wyszło tak drętwo ;-;