piątek, 3 lipca 2015

Chejron x Clarisse = Chejris! (3)

Następnego dnia postanowiłam nie iść na trening - jakiś koń nie będzie mnie szantażował! Na śniadaniu poprosiłam o budyń, ale i tak nie miałam na niego ochoty. Zjadłam połowę zawartości miski i resztę złożyłam w ofierze bogom. Udając się do domku zauważyłam Rachel idącą w stronę domku Hery. Podkradłam się do niej i zakrywając jej usta porwałam ją za najbliższy domek.
- Co to za nowa misja?! - wrzasnęłam na nią i odkryłam jej usta
- Jaka misja?! - odkrzyknęła z przerażeniem w oczach
- Chejron powiedział, że przewidziałaś nową misję - cały czas przygważdżałam ją do ściany domku
- Nic takiego się nie wydarzyło! - rudowłosa dziewczyna starała się wyrwać z mojego uścisku, ale jej próby nie zdały się na nic
- Jak to?
- Tak to! Puść mnie ty brutalu! - tym razem udało jej się i uciekła. A ja stałam sama za domkiem myśląc nad tym, co mi własnie powiedziała Rachel. Nagle przepełniła mnie złość. Chejron mnie okłamał, bym do niego przychodziła! Żałosne! Pobiegłam do Piątki, ponieważ aktualnie nie powinno być nikogo. Otworzyłam szybko drzwi i spadła na mnie ogromna fala zielonej mazi.
- Sherman! Mark! - odruchowo krzyknęłam, bo wiedziałam kto za tym stoi. Przetarłam ciecz z oczu i złapałam w dłoń włócznię - Wychodźcie z tej swojej skrytki! W nocy stracicie włosy! - poszłam do łazienki i szybko spłukałam maź z włosów i twarzy. Spoglądając później w lustro, okazało się, że była to farba do włosów. - Idioci! Nie żyjecie! Przebiję was włócznią na wylot! - za drzwiami słyszałam ich śmiechy, a ja przeczesałam moje włosy i związałam je bandanką. Gdy wyszłam z domku ludzie zbierali się na kolację. No chyba trochę długo mi zajął ten prysznic. Zakradłam się i znowu porwałam jakąś dziewczynę. Chyba od Iris, bo miała tęczowy makijaż, włosy i spodnie - Powiesz Chejronowi, że Clarisse nie poszła na kolację, bo się źle poczuła, okay? - dziewczyna szybko pomachała głową, że się zgadza. Puściłam ją, ona pobiegła, a ja uciekłam do Piątki, schowałam się w pościeli i zasnęłam.