niedziela, 6 września 2015

Chejron x Clarisse = Chejris! (5)

*przepraszam, że tak krótko, ale... mam diabelny plan*


Obudziłam się z poczuciem winy. Pokłóciłam się z Chrisem! W mojej głowie był ogromy mętlik. Jak ja miałam się czuć? Jakiś koń się we mnie zakochał! To niedorzeczne! Wstałam, ale w domku nikogo nie było. Rozejrzałam się dla pewności - w całym domku nie było żywej osoby oprócz mnie. Przebrałam się w obozową koszulkę i w spodenki moro oraz założyłam tenisówki i wyszłam z domku. Cały obóz już tętnił życiem. Byłam dość zdziwiona, że nikt mnie nie obudził ani, że żaden opiekun po mnie nie przyszedł. Poszłam więc na śniadanie, byłam trochę głodna. Wzięłam owsiankę - od kilku dni miałam na nią ogromną ochotę. Zjadłam i usiadł koło mnie Chris. Odwróciłam się od niego.
- Słuchaj Clarisse... - zaczął trochę niepewnie.
- Słucham Cię - odparłam lekceważąco/
- Przepraszam Cię za wczoraj... Strasznie mi głupio... - podrapał się nerwowo po karku. Odwróciłam się w jego stronę.
- Ja Cię też przepraszam - położyłam dłoń na jego dłoni - Nie chciałam, aby tak wyszło
- Ja też... Wybaczysz mi?
- Oczywiście! A ty mi? - uśmiechnęłam się
- No nie wiem, zastanowię się - na jego twarzy pojawił się szelmowski uśmieszek. Szturchnęłam go w ramię, a on mnie przytulił. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i czułam jego bicie serca.
- Dobra... - oderwałam się niechętnie. - Muszę iść coś załatwić.
- Naprawdę? - popatrzył na mnie błagającym wzrokiem - Zostań... Proszę!
- Za godzinkę się spotykamy przy ściance wspinaczkowej, dobrze? - wstałam, szybko pocałowałam go w policzek i uciekłam w stronę Wielkiego Domu. Ostatnio dużo czasu spędzam wkoło niego i w nim. Zanim zdążyłam zapukać, drzwi się otworzyły, a przede mną stanął Chejron. Uśmiechnął się smutno do mnie.
- Clarisse La Rue! Właśnie miałem do Ciebie iść - spojrzałam na niego lekceważąco
- A ja przyszłam do Ciebie z pytaniem - czemu mnie nikt nie obudził? I czemu sama się nie obudziłam?
- Och, nie chcieliśmy Cię budzić, a wczoraj Ci daliśmy Ci w kolacji środek nasenny - gdy to mówił z jego twarzy nie schodził uśmiech
- Czemu mi daliście środek nasenny?! Czy was kompletnie pogięło?! - wydarłam się na niego nie wierząc w to, co właśnie mi powiedział
- Spokojnie... - złapał mnie za ramiona i zniknął mu z twarzy uśmiech - Ma Ci coś wa znego do przekazania, a chciałem, abyś była wyspana
- Dobra, streszczaj się - rzuciłam w jego stronę
- Może lepiej wejdźmy - odsunął się i pozwolił mi wejsć

czwartek, 6 sierpnia 2015

Fandomy, fangirl... - z czym to się je?

Dzisiejszy post będzie o czymś innym, albowiem o czymś, w co wpakowałam się mniej więcej 2 lata temu.
Mowa tu o fandomach. 

Co to jest FANDOM?
Postaram się to jak najprościej wytłumaczyć.
Jest to grupa ludzi, którzy są fanami danej książki, filmu, serialu, zespołu muzycznego etc.

W jakich fandomach jesteś?
W nie tak wielu.

Trybutka
Demigod
AHS
Rywalka
Little Monster
Lovatic
Directioner
I lubię muzykę Green Day'a, ale nie jestem w ich fandomie.

Moim pierwszym fandomem byli Demigods. Przeczytałam pierwszą część w jeden dzień, około 2 lata temu i od razu zapragnęłam następnych części i tym sposobem mniej więcej w grudniu/styczniu skończyłam pierwszą serię. Niestety druga seria mi się strasznie dłużyła i niestety jeszcze jej nie dokończyłam.
Drugim książkowym fandomem były Rywalki. Trzecim chyba wiadomo, Trybuci. Aktualnie jestem w jednym fandomie serialowym - American Horror Story. A z muzycznymi wyglądało tak, że Little Monster jestem od długiego czasu, a Directioner i Lovatic od około 2 lat.
Nie mogę sobie teraz wyobrazić, jak by wyglądało moje życie, gdybym nie przeczytała Percy'ego. Naprawdę. Fandomy mnie strasznie wciągnęły, mam tam przyjaciół, nie siedzę przez całe wakacje na facebook'u...

Przejdźmy do następnego tematu.

Kim jest FANGIRL?
Jest to dziewczyna, która jest w kilku fandomach.

(a teraz moje ulubione pytanie)

Czym charakteryzuje się fangirl?

Dobra *rozprostowywuje palce*
Może będę pisała w punktach:

- Posiada OTP (One True Parring) i shipuje to całym serduszkiem (Chejris ♥♥♥)
- Czyta książki, ogląda filmy i seriale po nocach
- Pisze i czyta fanfiction
- Ma miliony fikcyjnych mężów
- Praktycznie wszystko co widzi, kojarzy się jej z fandomami
- Czeka z niecierpliwością pod Empikiem lub inną księgarnią podczas premiery książki
- Ma polubiona milion fanpage'y na facebook'u o swoim fandomie 
- Nałogowa tumblr'owiczka
- Jeżdżą na zjazdy
- Zazwyczaj siedzą same i czytają. Znajomych mają tylko w internecie i na zjazdach

Czy warto być fangirl?
WARTO. 
Naprawdę.


To tyle. Pamiętajcie o zostawieniu komentarza, zaobserwowaniu mnie etc.
P.S. Pozdrowienia dla Eller i Aseret ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥



wtorek, 4 sierpnia 2015

Chejron x Clarisse = Chejris! (4)

Gdy się obudziłam, za oknem było jeszcze ciemno. Moje oczy musiały się przyzwyczaić do ciemności. Wstałam i założyłam po cichu buty. Rozejrzałam się, czy kogoś obudziłam. Wszyscy spali, więc wyszłam. Świeże powietrze uderzyło mnie w pierś. Tylko w Wielkim Domu paliły się światła. Podbiegłam do okna i zaczęłam podsłuchiwać rozmowę Chejrona i Pana D.
- Dionizosie, musimy coś zrobić z tą heroską! - szepnął Chejron
- Niby co? -odparł opryskliwie bóg - Już się wygadałeś, myślisz, że będzie do Ciebie przychodzić?
- Nie... - rzekł zawstydzony centaur - Ale ja ją kocham! - wzięłam głęboki oddech, a w piersi coś mi zadudniło. Przecież to wiedziałam, więc czemu mnie to tak zaskoczyło? Wypuściłam powietrze z płuc i słuchałam dalej
- Też kochałem tę driadę - powiedział Pan D. - Ale jakoś o niej zapomniałem, kiedy spotkało mnie to! - podejrzewam, że pokazał dłońmi cały obóz. Na jego miejscu też bym o niej zapomniała
- Ale ja ją naprawdę kocham! - upierał się nauczyciel - Nie tak jak ty te swoje tysiące panienek! - po tym zdaniu odeszłam od Wielkiego Domu w stronę mojego mieszkania. Rozmowa Chejrona i Dionizosa bardzo mną wstrząsnęła. Wiedziałam już, że Chejron mnie kocha, ale odkąd powiedział mi to w twarz, zaczął być dla mnie oschły, a ja dla niego okrutna, bardziej niż zwykle. Myślałam, że takowe zachowanie go zniechęci do mnie, jednak chyba nie wyszło, skoro tak bardzo bronił siebie i swojego zdania. Zatrzymałam się i przez prawe ramię spojrzałam jeszcze raz na Wielki Dom. Nawet z tego miejsca w którym byłam, słyszałam zażartą dyskusję. Zaczęłam biec, chciałam od tego uciec. Przykucnęłam przy tylnych drzwiach Piątki i zamknęłam oczy. Czemu mnie to obchodzi? - zastanawiałam się. Może przez tyle lat też coś zaczęłam czuć to Chejrona? Nie! Clarisse La Rue, obudź się! Jesteś córką Aresa, nie daj sobą manipulować! Masz chłopaka, z którym jesteś szczęśliwa! - skrzyczałam się w duchu. Wstałam i wypięłam dumnie pierś. Już wiedziałam, co czuję. Nagle czujesz ręce złapały mnie za biodra, a ja odruchowo się odwróciłam i uderzyłam tę osobę w twarz, jednak od razu tego pożałowałam. Tajemniczą osobą okazał się być Chris.
- Ała! - krzyknął, lecz ja mu zatkałam usta ręką
- Nie krzycz! Wszyscy śpią! - zabrałam rękę z jego twarzy
- Czemu mnie uderzyłaś?!
- Nie łapie się mnie z zaskoczenia! Jakbyś mnie nie znał! - skrzyżowałam ręce na piersi
- Patrzyłem co robiłaś. Czemu podsłuchiwałaś Chejrona i Pana D.? - na twarzy wyskoczyły mi rumieńce i poczułam się zakłopotana. Skarciłam się w duchu i zakłopotanie przeobraziło się w gniew.
- A ty co, śledziłeś mnie?! Coś się zrobił taki nieufny! - wybuchnęłam. To było niedorzeczne!
- Nie śledziłem, po prostu nie mogłem zasnąć - powiedział spokojnie Chris
- Ta, jasne - rzuciłam opryskliwie - A czy w tej bajce były smoki?
- Bogowie, dobra, śledziłem Cię. Po prostu ostatnio się dziwnie zachowujesz. I ta, rudowłosa, wygadała mi, że chciałaś się czegoś dowiedzieć o wyroczni. A jedna dziewczyna od Iris powiedziała, że nie poszłaś na kolację, bo Cię brzuch rozbolał. Poza tym, zaczęłaś unikać Chejrona. Co się dzieje? - Zbladłam. Chris mnie przejrzał. Otworzyłam usta, aby wyjaśnić mu to wszystko, żeby w końcu się komuś o tym wygadać, ale od razu je zamknęłam. Niby co miałam mu powiedzieć? Wyśmiałby mnie! Przecież ta cała historia brzmi jak bajeczka!
- Nie mogę Ci tego powiedzieć - po dłuższym zastanowieniu dokończyłam - Proszę, przytul mnie
- Nie - powiedział stanowczo - I kto tutaj jest nieufny?!
- Chris! To nie tak jak myślisz! Po prostu...
- Po prostu co?
- Nie mogę... - syn Hermesa odwrócił się i poszedł w stronę swojego domku. - Dobra! Idź sobie, tchórzu! - krzyknęłam za nim, a on tylko pokazał w moją stronę środkowy palec. Wróciłam do domku i tego dnia ani razu nie wyszłam więcej spod kołdry.

piątek, 3 lipca 2015

Chejron x Clarisse = Chejris! (3)

Następnego dnia postanowiłam nie iść na trening - jakiś koń nie będzie mnie szantażował! Na śniadaniu poprosiłam o budyń, ale i tak nie miałam na niego ochoty. Zjadłam połowę zawartości miski i resztę złożyłam w ofierze bogom. Udając się do domku zauważyłam Rachel idącą w stronę domku Hery. Podkradłam się do niej i zakrywając jej usta porwałam ją za najbliższy domek.
- Co to za nowa misja?! - wrzasnęłam na nią i odkryłam jej usta
- Jaka misja?! - odkrzyknęła z przerażeniem w oczach
- Chejron powiedział, że przewidziałaś nową misję - cały czas przygważdżałam ją do ściany domku
- Nic takiego się nie wydarzyło! - rudowłosa dziewczyna starała się wyrwać z mojego uścisku, ale jej próby nie zdały się na nic
- Jak to?
- Tak to! Puść mnie ty brutalu! - tym razem udało jej się i uciekła. A ja stałam sama za domkiem myśląc nad tym, co mi własnie powiedziała Rachel. Nagle przepełniła mnie złość. Chejron mnie okłamał, bym do niego przychodziła! Żałosne! Pobiegłam do Piątki, ponieważ aktualnie nie powinno być nikogo. Otworzyłam szybko drzwi i spadła na mnie ogromna fala zielonej mazi.
- Sherman! Mark! - odruchowo krzyknęłam, bo wiedziałam kto za tym stoi. Przetarłam ciecz z oczu i złapałam w dłoń włócznię - Wychodźcie z tej swojej skrytki! W nocy stracicie włosy! - poszłam do łazienki i szybko spłukałam maź z włosów i twarzy. Spoglądając później w lustro, okazało się, że była to farba do włosów. - Idioci! Nie żyjecie! Przebiję was włócznią na wylot! - za drzwiami słyszałam ich śmiechy, a ja przeczesałam moje włosy i związałam je bandanką. Gdy wyszłam z domku ludzie zbierali się na kolację. No chyba trochę długo mi zajął ten prysznic. Zakradłam się i znowu porwałam jakąś dziewczynę. Chyba od Iris, bo miała tęczowy makijaż, włosy i spodnie - Powiesz Chejronowi, że Clarisse nie poszła na kolację, bo się źle poczuła, okay? - dziewczyna szybko pomachała głową, że się zgadza. Puściłam ją, ona pobiegła, a ja uciekłam do Piątki, schowałam się w pościeli i zasnęłam.

piątek, 26 czerwca 2015

Chejron x Clarisse = Chejris! (2)



***

Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. 5:44. Podniosłam głowę i wszyscy spali. Przetarłam oczy i złapałam w jedną rękę ciuchy, w drugą moją włócznię. Udałam się do łazienki, wzięłam szybki prysznic i po cichu udałam się w stronę drzwi. Gdy przekraczałam próg, włócznią zwaliłam jakiś wazon z półki, tym samym budząc cały domek
- Dzień dobry, ciemne masy! - wrzasnęłam - Ty i ty - pokazałam na jakiś bliźniaków, musieli być nowi - Sprzątacie to!
- Ale to nie my to zrobiliśmy! - zbuntowała się wyższa dziewczyna - Tylko ty!
- I co z tego? - spojrzałam na nią władczo - Sprzątasz to, bo Cię o to proszę. Teraz! - zatrzasnęłam drzwi i uśmiechnęłam się wyzywająco. W ciągu sekundy ten uśmiech zszedł, gdyż uświadomiłam sobie, że idę na trening do Chejrona. Jak ja teraz będę na niego patrzeć? Czemu ja się tym interesuję? Przecież to zwykły koń! Weszłam z hukiem do wielkiego domu i rzuciłam włócznię w kąt.
- Witaj Clarisse - powitał mnie - Jak Ci minął wczorajszy dzień?
- Normalnie, nie licząc tego, że jakiś koń mi wyznał miłość - rzuciłam opryskliwie - Bierzmy się do treningu, bo nie czuję się dobrze z pustym żołądkiem.
- No dobrze - wziął głęboki oddech - Od czego chcesz zacząć?
- Od... Rzucania nożami! - w jednej chwili odwróciłam się w stronę stołu, złapał broń i rzuciłam w stronę nauczyciela, lekko przycinając mu włosy na czubku głowy
- Gratuluję - zaczął bić brawo - Nie muszę iść do fryzjera - uśmiechnął się lekko, a ja z nim. Może jednak mnie obchodzi to, że wyznał mi miłość? Czy to w ogóle było wyznanie miłości? Wszystko mi się mieszało w głowie. Wolnym krokiem podeszłam do ściany aby wyjąć nóż. Wzięłam broń i podejrzliwie spojrzałam na Chejrona. On coś knuł. Uśmiechnął się nonszalancko i podniósł rękę. Z jego dłoni wypadło lśniące ostrze, lecz w odpowiednim momencie się schyliłam. Podniosłam głowę i nóż wbił się w ścianę mniej więcej tam, gdzie miałam przed chwilą klatkę piersiową. Wstałam dynamicznie i wyciągnęłam nóż.
- Zwariowałeś dziadzie?! Mogłeś mnie zabić, gdybym się nie odwróciła! Już do reszty postradałeś zmysły?!
- Na misji nikt nie będzie zwracał uwagi, czy się odwrócisz - odparł spokojnie
- Ale aktualnie nie jestem na misji, a chcę jeszcze trochę pożyć! - rzuciłam ostrzem w stół i udałam się w stronę drzwi - Nie mam zamiaru się więcej stawić na treningu! - złapałam nerwowo włócznię i już prawie zamknęłam drzwi
- Dobrze. Nie przychodź tu więcej. Ale nie licz na żadną misję. Nawet tę, którą dzisiaj zapowiedziała Rachel - zatrzymałam się. Nowa misja? Na którą nawet liczyć nie będę mogła? Odwróciłam się spojrzałam mu głęboko w oczy
- Ty szantażysto - powiedziałam głośnym szeptem
- Widzimy się jutro - odrzekł i odszedł.
***

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Chejron x Clarisse - Chejris!

Dzień dobry!
Dzisiaj jak widzicie, coś nowego na moim blogu, ale mam zamiar to wprowadzić ♥
Albowiem dzisiaj dzięki pewnym osobom napisałam opowiadanie o Chejris- Chejronie i Clarisse!
Proszę, nie pytajcie skąd ♥
Czytajcie po prostu ♥



Chejris

Podnoszę głowę i od razu obrywam z liścia w twarz. Odruchowo ruszam ręką przed sobą, ale nie trafiam nikogo. Otwieram oczy, a pod moim łóżkiem kuca jakaś nowa córka Aresa. Kładę się z powrotem i przymykam oczy. Gdy dziewczyna robi zniesmaczoną minę, naskakuję na nią od tyłu i wywalam na ziemię.
– Zasada numer jeden – pokazuję na mnie – Grupowej się nie atakuje, no chyba, że na to zezwalam. Zasada numer dwa – tym razem pokazuję na nią – To moje ostatnie ostrzeżenie! – dziewczyna lekko skołowana podnosi się, ale uderzeniem jednej ręki zniewalam ją na ziemię. Podchodzę do kufra koło mojego łóżka, wyjmuję koszulkę oraz spodnie. Wyglądam przez okno. Ładna pogoda. Jak zawsze zresztą. Wchodzę do domkowej łazienki i biorę szybki prysznic. Ubierając się, zauważam, że wzięłam koszulkę z rękawami. Biorę pierwszą lepszą żyletkę z półki nad lustrem i obcinam rękawy. Wychodzę z łazienki.
– Czas operacyjny, 20 minut. Widzimy się na śniadaniu. Kto przyjdzie ostatni, ten…  – zastanawiam się przez chwilę – sprząta cały domek  – całe rodzeństwo rzuciło się na łazienkę. W tle została mała dziewczynka.
– Nie dam rady się przecisnąć… - martwi się po cichu
– Naprawdę? – udaję skruchę – To się naucz! Albo będziesz sprzątała domek! Tu są dzieci Aresa! – odwracam się triumfalnie i udaję się do Wielkiego Domu. Tam Chejron jak zwykle gra w pokera z Dionizosem. Zakradam się, wyjmuję sztylet i skaczę na Chejrona. Przykładam broń do jego gardła.
– Brawo Clarisse – odparł pospiesznie – Lecz niestety Cię słyszałem – wykręca mi rękę i wyrywa sztylet – Poćwicz jeszcze
– No a co robię?! – krzyczę sfrustrowana – Codziennie przychodzę do tego idiotycznego Wielkiego Domu, aby się szkolić! W tym samym czasie reszta obozu może mieć wakacje wchodząc na skałki z lawiną! – wyrywam mój sztylet z rąk nauczyciela i otwieram drzwi, aby wyjść
– Clarisse! – krzyczy Chejron za mną i galopuje w mą stronę – Rozumiem, że te treningi mogą Cię frustrować, ale zrozum, chcemy Cię uczynić najlepszą wojowniczką – odwracam głowę, a on ujmuje mą twarz w dłonie. Są bardzo ciepłe. Nie za ciepłe, wręcz idealne. Patrzę mu chwilę w oczy. Otrząśnij się Clarisse! Masz chłopaka! Wyrywam twarz z jego uścisku
– Rozumiem…  – mówię lekko zakłopotana. Czy się właśnie zadurzyłam w koniu?! Niemożliwe! – Znaczy… Nie będziesz mi mówił co mam robić! – tupię mocno nogą. Taki charakter bardziej mi przypada do gustu
– Dziewczyno! – łapie mnie za rękę, a ja w żaden sposób nie mogę się uwolnić z jego uścisku. Szczerze, to mi się to podoba – Masz być najlepsza! Nie wybrałbym sobie byle heroski na dziewczynę! Yyy… Znaczy… Możesz iść na śniadanie – stoję jak wryta. Co on właśnie powiedział?! Czy on miał na myśli… O nie! Tak nie mogłoby być! Pośpiesznie uciekam z Wielkiego Domu i siadam przy stoliku dzieci Aresa. Przez całe śniadanie jestem otumaniona. Czemu akurat tak zareagowałam? Czemu mu nie wywrzeszczałam w twarz co myślę? Ale, co ja właściwie wtedy myślałam? Może, że mi to wcale nie przeszkadza? Ale co wtedy z Chrisem? Nawet nie zauważam, gdy zachodzi mnie mój chłopak od tyłu i całuje w policzek
– Miłego dnia skarbie – jego głos brzmi jak miód
– Nawzajem – mówię surowo – Przypominam, nie mów na mnie skarbie
– Dobrze…  – chłopak udaje smutek – Nie będę tak robić… Mój skarbeńku.



niedziela, 14 czerwca 2015

Suzanne Collins - trylogia Igrzyska Śmierci

Cała akcja dzieje się w przyszłości, w kraju Panem. Został on podzielony na 13 Dystryktów, jednak obecnie istnieje ich tylko 12. Czemu? Trzynasty Dystrykt zbuntował się przeciwko władcy, więc został zrównany z ziemią. Władcy Panem na pamiątkę tego wydarzenia co roku organizują krwawe zawody z udziałem dzieci od 12 do 18 roku życia, które nazywane są Głodowymi Igrzyskami.
Główną bohaterką, a zarazem narratorką jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, mieszkanka Dwunastego Dystryktu. Jej ojciec umarł w wypadku podczas pracy, w związku z czym Katniss została głową rodziny. Na Dożynkach, podczas których wybierani są trybuci - osoby, które biorą udział w Igrzyskach, z Dwunastego Dystryktu została wylosowana młodsza siostra Katniss. Główna bohaterka decyduje się zgłosić na ochotnika, aby ją ocalić. Z chłopców wybrany został Peeta Mellark - syn piekarza. Podczas krwawej jadki, muszą grać zakochanych, ale czy Peeta naprawdę kocha Katniss? A co ona do niego czuje? Czy Katniss uda się wygrać Igrzyska? Co się wtedy stanie z Peetą?

Osobiście książka strasznie mi przypadła do gustu, pierwsza część naprawdę mnie wciągnęła, czytałam ją po nocy, aby dowiedzieć się, co się stanie. Druga część również mnie wciągnęła, lecz jeszcze jestem w trakcie czytania. Bardzo często decyzje Katniss mnie mocno wkurzały, ale w gruncie rzeczy okazało się, że mamy wiele wspólnego. Całej serii daję 9/10.

Pozdrawiam was kartofelki
Tygrysek ♥






sobota, 6 czerwca 2015

seria Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy - Rick Riordan

Percy dorastał jako zwykły nastolatek z dysleksją i ADHD. Nie miał taty, a jego mama wzięła sobie za męża Gabe'a, którego Percy szczerze nienawidził. Wszystko się układało tak jak wcześniej, dopóki jego nauczycielka matematyki nie próbowała go zabić. Wtedy 12 letni chłopak dowiaduje się, że nie jest zwykłym człowiekiem, lecz półbogiem - dzieckiem śmiertelnika i boga. Kiedy znajduje się już w obozie, okazuje się, że jego ojciec jest bardzo potężnym bogiem, a pewne osoby, które nienawidzą Olimpijczyków chcą zniszczyć Olimp i będących na nim bogów...

Dowiedziałam się o tej książce dzięki mojemu przyjacielowi, kiedy dostałam ją na urodziny. Lektura Percy'ego mnie bardzo wciągnęła! Niektórych decyzji bohatera można się łatwo domyślić, zaś inne bardzo zaskakują. To, w jaki zabawny sposób przedstawione są mity i w jaki sposób Percy patrzy na świat, jeszcze bardziej ułatwia czytanie tej książki i sprawia ogromną przyjemność. Całej serii daję 9/10.

To moja już (albo dopiero) druga "recenzja". Jeżeli podobają wam się takowe, komentujcie, a jeżeli nie, to też komentujcie proponując jakąś inną tematykę postu.

Pozdrawiam ♥
~Tygrysek

niedziela, 31 maja 2015

seria "Rywalki" - Kiera Cass

Chciałabym oszczędzić sobie "przedstawiania się", bo nie umiem tego robić ;;


Akcja dzieje się po III wojnie światowej. Na terenie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych powstał nowy kraj, Illea. 

America jest zwykłą Piątką. Ma chłopaka, Aspena, który jest Szóstką i spotykają się potajemnie po godzinie policyjnej w domku na drzewie. Aż do pewnego dnia, gdy do domu Ami dochodzi list.

"Szanowna Rodzino Singerów
Niedawno przeprowadzony spis powszechny potwierdził, iż w domu Państwa przebywa niezamężna dziewczyna w wieku pomiędzy szesnaście a dwadzieścia lat. Chcielibyśmy niniejszym powiadomić, iż macie Państwo okazję zasłużyć się dumnemu narodowi Illei. Nasz ukochany książę Maxon Schreave w tym miesiącu będzie świętować osiągnięcie pełnoletności. Nowy etap swojego życia pragnie on rozpocząć u boku partnerki, poślubiając rdzenną Córę Illei. Jeśli Państwa córka, siostra lub podopieczna pragnęłaby zostać oblubienicą księcia Maxona i uwielbianą księżniczką Illei, prosimy o wypełnienie załączonego formularza i przekazanie go do lokalnego Urzędu Obsługi Prowincji. Z każdej prowincji zostanie wylosowana jedna dziewczyna, która będzie miała zaszczyt poznać księcia. Uczestniczki Eliminacji zostaną na czas ich trwania zakwaterowane w Pałacu Illeańskim w Angeles. Ich rodziny otrzymają szczodrą rekompensatę za swoje zasługi dla rodziny królewskiej."

Ami zgłasza się do Eliminacji tylko ze względu na Aspena i rodzinę. Ale w pałacu wszystko się zmienia...

Osobiście lektura Rywalek bardzo mi przypadła do gustu. Jest wątek miłosny, ale nie za dużo - takie książki lubię. Aktualnie w sprzedaży są 4 części + dodatek. Szczerze polecam tę książkę. Bardzo szybko się ją czyta i da się lubić Americę, mimo, że dość często mnie wkurzała swoimi decyzjami. Całej serii daję 9/10

Mam nadzieję, że takowa recenzja (czy to można było nazwać recenzją?) się wam spodobała. Jeżeli tak, proszę o komentarze, bo one bardzo motywują i proponujcie, o czym mogą być następne posty!
~Tygrysek